„Gratulacje” – powiedziałam spokojnie. „Kiedy ostatni raz spaliśmy razem?”
Uśmiech Emily stał się bardziej sztywny.
Chwilę wcześniej jadalnia w domu mojej mamy była pełna hałasu – brzęk kieliszków, śmiech siostry trochę za głośny, ojczym kroił pieczonego kurczaka, jakby to było święto, a nie zwykła niedziela pod koniec maja. Emily po prostu stała, z ręką na brzuchu, a jej głos był miękki i promienny.
„Będziemy mieć dziecko.”
Wtedy podniosłem kieliszek, spojrzałem jej w oczy i powiedziałem:
Teraz wszystko ucichło.
Moja mama, Diane, powoli odłożyła widelec. „Nathan” – powiedziała cicho.
Ale nie patrzyłem na nikogo innego.
Tylko moja żona.
Twarz Emily zbladła. Jej dłoń zadrżała na moment, gdy oparła ją o sukienkę, zanim ją upuściła. „Co to za pytanie?”
„Proste.” Odchyliłem się do tyłu, mój ton był spokojny – niemal uprzejmy – co dodało mu ostrości. „Kiedy. Dokładnie.”
Chloe patrzyła na nas, zdezorientowana i przestraszona. Mark przestał żuć. Nawet zegar stojący w korytarzu nagle zaczął bić za głośno.
Emily zaśmiała się cichutko. „Zawstydzasz mnie”.
„Nie” – powiedziałem. „Daję ci szansę”.
Zacisnęła szczękę. „Nathan, nie tutaj”.
Starannie złożyłam serwetkę i położyłam ją obok talerza. „Nie spaliśmy ze sobą od jedenastu tygodni”. Pozwoliłam, by ta liczba zadomowiła się w pokoju. „Od czasu hotelu w Denver, przed waszym „babskim wyjazdem” do Miami. Pamiętam, bo potem przeprowadziłam się do pokoju gościnnego, a dwa tygodnie później miałam kontrolną wizytę po wazektomii. Lekarz potwierdził, że zadziałała kilka miesięcy temu”.
Moja matka gwałtownie wciągnęła powietrze.