Następnie spróbował swojej zwykłej taktyki.
„Wyobrażasz sobie rzeczy, Lucía.”
„To pokaż mi rachunki ze szpitala.”
„Nie mam ich teraz.”
"Dokładnie."
Uderzył pięścią w stół.
„Nie masz pojęcia, przez co przechodzę!”
Spojrzałem na niego spokojnie.
„Myślałem o nas. Ty myślałeś o Marcie.”
Jego telefon znów zawibrował.
Wyciągnąłem rękę.
„Daj mi to.”
"NIE."
„Dobrze” – powiedziałem. „To porozmawiaj z moim prawnikiem”.
Tej nocy spakowałem małą torbę i pojechałem do mojej siostry.
Następnego ranka Javier złożył raport na policji i rozpoczął postępowanie prawne.
Álvaro dzwonił do mnie piętnaście razy.
Carmen zostawiała wiadomości głosowe płacząc.
A Marta wysłała mi krótką wiadomość:
„Nie wiedziałem, że to twój samochód.”
Może mówiła prawdę.
Może nie.
Ale wtedy nie miało to już znaczenia.
Ważne było to, że nie byłam już kobietą, która po prostu milczała i wszystko akceptowała.