Daję mojej matce 1,5 miliona pesos miesięcznie, żeby opiekowała się moją żoną po porodzie. Ale kiedy niespodziewanie wróciłem do domu wcześnie, zastałem ją potajemnie jedzącą miskę zepsutego ryżu z rybimi głowami i ościami. To, co stało się później, było jeszcze bardziej przerażające…

Hue w końcu przyznał, że odkąd opuścił szpital, moja matka trzymała dobre jedzenie dla siebie i dla mnie, twierdząc, że kobieta po porodzie nie powinna dużo jeść. Hue dostawała tylko resztki.

Wściekła i załamana, skonfrontowałam się z mamą w domu sąsiadki. Kiedy wróciłyśmy do domu, a ona próbowała zbagatelizować miskę, nazywając ją „karmą dla kotów”, zrozumiałam prawdę. Zapytałam ją, czy zje ją sama, czy poda komuś bliskiemu.

Nie miała odpowiedzi.

Tej nocy dałem jej pieniądze i powiedziałem, żeby znalazła sobie inne miejsce do życia. Wyjaśniłem, że choć zawsze będzie moją matką, to teraz moim obowiązkiem jest chronić moją żonę i nowo narodzonego syna.

Później tego wieczoru ugotowałam dla Hue porządny posiłek po raz pierwszy od tygodni. Jedząc, płakała z ulgi. Trzymając nasze dziecko w ramionach, powiedziała, że ​​po raz pierwszy od porodu poczuła się naprawdę jak w domu.

W tym momencie uświadomiłem sobie coś ważnego: za pieniądze można kupić wiele rzeczy, ale prawdziwa troska musi pochodzić z serca.